piątek, 6 marca 2015

Nowa historia. Rozdział III

*Dzwoni telefon*

-Ha..halo?-Powiedziałem z ociężałymi powiekami.

-Gotowy?-Ktoś zapytał.-No wiesz...Praca...

-Ooohh, Taylor? Posłuchaj Bogu dzięki że cię mam! Zaspałbym.

-Ahhh, no tak, to się lepiej pośpiesz. Czekam na dole.-Powiedziała srogo po czym się rozłączyła.

23.00. Nie powiem, jest źle. Ale jak to facet szybko się wyrobiłem i pojechaliśmy. Na ulicach było pusto, aut nie było, i żadne okno nie było zaświecone. Dziwne bo ta ulica tętniła życiem. Ale nie powiem bo oświecone latarnie dodawały urody temu miejscu. Stanąłem przed drzwiami z Taylor. Gdy ja je powoli otwierałem, kątem oka dostrzegałem uśmiech na twarzy Taylor. Dawno się tak nie cieszyła. Gdy je otwarłem i oświeciłem światło od razu podbiegła do Toy Bonniego.

-Jak można się go bać?!

-Mnie się nie pytaj...

Najstraszniejsza postać tutaj! Taylor biegała aż się za nią kurzyło. Otwierała wszystkie drzwi jakie tylko tu były. Aż otworzyła te, wszystkie animatrony, toy, z czasów mojego ojca. O co tu chodzi? Te na wystawie to prawdziwe czy może jednak...Zaraz! Na tych tutaj są ślady spalenia!

-Skarbie zaczekaj chwilkę...

Wybiegłem z tego pokoju do pokoju z monitoringiem.

-Vincent! Co tu jest na rzeczy?! Co to za pokój z innymi animatronami?!

-Spokojnie, te na wystawie to tylko atrapy, no wiesz, dla bezpieczeństwa...

-Ale jak to dla bezpieczeństwa?!

-Bo widzisz, mimo że te animatrony są wyłączone, one wciąż się poruszają...one żyją!

-A kiedy się tak uruchamiają?

-O 24 więc...teraz...

-Chris!!!...

-Taylor!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz