No to ten... opowiadanie o śmierci Smukke, siostry Puppet ;-; Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego będziecie widzieć dlaczego Marionetełka jest smutna ._.
Wybiegłam na dwór. Złociste słońce wyglądało zza chmur i mogło się wydawać, że nic nie zepsuję mi dobrego humoru.
- Puppi czekaj! – krzyknęła do mnie Smukke. Moja jedyna, kochana siostrzyczka. – Nie tak szybko!
Biegłam dalej. No cóż, to przecież gra w berka, czemu miałabym się zatrzymać? I tak jest starsza, powinna biegać szybciej.
Uderzyłam w płot.
- Berek! - dotknęła mnie w ramię zaczęła uciekać. Otworzyła furtkę po drugiej stronie ogrodu.
- Ej! Tak nie wolno! Rodzice zabronili…
- I co z tego? – zatrzymała się na chwilkę i spojrzała na mnie. – Rodzice niech mówią co chcą, my to my! No chodź!
Przez chwilę zastanawiałam się czy iść za nią. Rodzice zabronili ale ona… ona… nigdy nie słuchała… czasami wychodziło jej to nawet na dobre… pobiegnę za nią, przecież też jestem duża! Mam całe sześć lat!
Wyszłam i zaczęłam się rozglądać. Gdzie ona jest? No nie, nie mówcie mi, że teraz bawimy się w chowanego! Jej śmiech dochodził z drugiego końca ulicy, trzeba się przebiec.
Usłyszałam trąbienie.
- Puppet! – ktoś mnie popchnął i wylądowałam na chodniku rozcinając policzek. Wstałam szybko i otworzyłam oczy.
Samochód stanął. Spod kół wystawały piękne blond włosy umoczone w krwi. Nie… to nie mogło się stać naprawdę…
- Puppi czekaj! – krzyknęła do mnie Smukke. Moja jedyna, kochana siostrzyczka. – Nie tak szybko!
Biegłam dalej. No cóż, to przecież gra w berka, czemu miałabym się zatrzymać? I tak jest starsza, powinna biegać szybciej.
Uderzyłam w płot.
- Berek! - dotknęła mnie w ramię zaczęła uciekać. Otworzyła furtkę po drugiej stronie ogrodu.
- Ej! Tak nie wolno! Rodzice zabronili…
- I co z tego? – zatrzymała się na chwilkę i spojrzała na mnie. – Rodzice niech mówią co chcą, my to my! No chodź!
Przez chwilę zastanawiałam się czy iść za nią. Rodzice zabronili ale ona… ona… nigdy nie słuchała… czasami wychodziło jej to nawet na dobre… pobiegnę za nią, przecież też jestem duża! Mam całe sześć lat!
Wyszłam i zaczęłam się rozglądać. Gdzie ona jest? No nie, nie mówcie mi, że teraz bawimy się w chowanego! Jej śmiech dochodził z drugiego końca ulicy, trzeba się przebiec.
Usłyszałam trąbienie.
- Puppet! – ktoś mnie popchnął i wylądowałam na chodniku rozcinając policzek. Wstałam szybko i otworzyłam oczy.
Samochód stanął. Spod kół wystawały piękne blond włosy umoczone w krwi. Nie… to nie mogło się stać naprawdę…
Grafika nie była przewidywana do opowiadania, ale co tam, łapcie ^^
'Opis':
Marionetka bez maski.
No cóż, wszyscy myślą, że nienawidzi twarzy z powodu blizny, jest tu trochę racji. Kojarzy ją ze swoją siostrą, która umarła na jej oczach gdy miała sześć lat. Od tego czasu praktycznie w ogóle się nie uśmiecha.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz